Moje włosy przez ramię, zupełnie jakbym była z innej planety. Pewnej szczególnie wyczerpującej soboty, gdy nasza rodzina przygotowywała się do jednej z imprez wydziałowych taty – totalnej nudy, ale obowiązkowego pojawienia się – wystarczyło jedno spojrzenie ojca, bym wróciła do pokoju, zamieniła buty na nijakie płaskie i zmyła połowę eyelinera. Gdy jechaliśmy na imprezę, w samochodzie panowała cisza, z wyjątkiem muzyki klasycznej, którą uparł się puszczać, bo była „uspokajająca”.



