Rzuciłam torbę na podłogę i pobiegłam do jej pokoju. Babcia dzwoniła do mnie dwa tygodnie temu. Przyjeżdżałam codziennie po szkole i zostawałam do 9:00 wieczorem. Było dużo gości, więc pracowałam od 3:00 do 8:00 bez przerwy.

Nosiłam ciężkie kosze z pościelą do pralni w piwnicy. „Zuzia, dlaczego nie zadzwoniłaś do mnie wtedy? ” – zapytałam, gdy weszłam do jej pokoju. Siedziała na łóżku, ze łzami w oczach.
„Bałam się, mamo. Mówiły, że jak komuś powiem, to mnie wyrzucą, a ja nie chciałam cię zawieść. ”
Przytuliłam ją mocno. 150 godzin po 50 zł za godzinę to byłoby 7500 zł dla trzynastolatki, dla mojej córki, a one nie zapłaciły jej ani grosza.
A ja byłam rozczarowaniem, bo wybrałam pracę księgowej zamiast pomagać w rodzinnym biznesie, bo rozwiodłam się i wychowuję córkę sama, bo nie jestem taka jak one. „Dzisiaj nie idziesz do szkoły” – powiedziałam stanowczo. Warszawa budziła się do życia. Ludzie spieszyli się do pracy.
Dzieci biegły do szkół. Było około 10:00 rano. Weszłam głębiej do sali, ciągnąc Zuzię za sobą. Mama podeszła do Zuzi i położyła rękę na jej ramieniu.
„Idę do inspekcji pracy” – powiedziałam. „Jeśli pójdziesz do inspekcji, to stracisz mnie na zawsze” – odpowiedziała mama. Mama odwróciła się i wróciła do kuchni bez słowa. „Mamo, naprawdę pójdziesz do inspekcji?
” – zapytała Zuzia. Pojechałyśmy do Powiatowego Inspektoratu Pracy na Grujeckiej. Odprowadziłam Zuzi do szkoły o 8:00 rano. Skinęła głową i pobiegła do budynku.
Wracałam do domu tramwajem. Gdy dotarłam do mieszkania, zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole. Musiałam jechać do pracy, ale nie mogłam się skupić. „Do zobaczenia” – powiedziałam do siebie.
Zadzwoniłam do pracy i powiedziałam, że muszę wziąć jeszcze jeden dzień wolny. Sprawdziłam wiadomości wysłane do mamy i Karoliny. Jak one mogły to zrobić? Łzy napłynęły mi do oczu.
„Masz czas do jutra rana” – napisałam do nich. Gdy wróciłam do domu, zadzwoniłam do starej przyjaciółki Moniki. Podeszłam do niej i przytuliłam mocno. Odprowadziłam Zuzi do szkoły.
Tym razem nie pojechałam do pracy. Wróciłam do domu i usiadłam przy komputerze. Monika zadzwoniła do mnie o 11:00. 300 zł to było dużo dla mnie, ale co miałam do wyboru?
Natychmiast zadzwoniłam do pana Wójcika z inspekcji pracy. Czekanie było nie do zniesienia. „To ty zgłosiłaś nas do inspekcji, bo wykorzystałyście Zuzię” – powiedziałam. Zadzwoniłam do pana Wójcika.
Jeśli do tego czasu nie będzie niczego konkretnego, to… Zostały stworzone sztucznie przy użyciu oprogramowania do generowania fałszywych wiadomości tekstowych. Natychmiast zadzwoniłam do pana Wójcika. Rano odprowadziłam Zuzi do szkoły jak zwykle.
Sprawa zostanie przekazana do prokuratury. Mama może trafić do więzienia. „To wasze wybory doprowadziły do tego” – powiedziałam. „Nie, zniszczyłyście się same” – odpowiedziała mama.
Mama i Karolina przyznały się do fałszowania dokumentów. Dostały wyrok w zawieszeniu i grzywnę po 100 000 zł każda. Mama nigdy się do mnie nie odezwała. Kilka miesięcy później, w grudniu, Zuzia dostała na świadectwie same piątki.
Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała: „Mamo, dziękuję, że mnie wysłuchałaś. ” Przytuliłam ją i poczułam, że wszystko było tego warte.


