Duke of Hargate postawił wszystko na jedną kartę, ale nie tę, którą obstawiali inni. W ciągu trzech zim, które Beatatrix Sedwick spędziła w chacie z dziurawym dachem, nie poprosiła nikogo o jałmużnę. I to właśnie ta niezłomna duma stała się celem zakładu, który na zawsze zmienił losy dwojga ludzi. Był mroźny wieczór w klubie White’s, gdy lord Fenwick Halloway, pod wpływem brandy i własnej złośliwości, rzucił wyzwanie. Postawił dwieście gwinei, że książę Hargate, znany z lodowatego chłodu, nie zdoła zdobyć serca najbiedniejszej, najbardziej upartej panny w okolicy. Beatatrix Sedwick, córka zubożałego ziemianina, od trzech lat mieszkała w chacie z przeciekającym dachem, nie prosząc nikogo o pomoc. Książę Cassian Northcoat, który pięć lat wcześniej został zdradzony przez kobietę polującą na tytuł, przyjął zakład. Nie dla pieniędzy, ale by zdemaskować okrucieństwo Hallowaya. Wyruszył do chaty Sedwicków, przekonany, że szybko wygra i zapomni o całej sprawie. Nie spodziewał się, że spotka kobietę, która nie będzie chciała od niego niczego. Beatatrix nie powstała z ogrodu, gdy przed jej domem zatrzymał się powóz księcia. Nie poprawiła sukni ani nie ukryła rąk ubrudzonych ziemią. Spojrzała na niego z irytacją, jak na każdego intruza. Nie miała córek do wydania, majątku do odzyskania ani cierpliwości dla gości, którzy przybywali oglądać biedotę. Od razu odesłała go do rodzin charytatywnych. Jednak książę nie odjechał. Wysiadł i stanął na skraju jej ogrodu, w butach wartych więcej niż cały dach jej chaty. Oświadczył, że przybył, by ją zalecać się do niej. Beatatrix nie roześmiała się, tylko spojrzała na niego z chłodną oceną. Odparła, że ktoś musiał założyć się o jego wizytę, albo że chce być dobroczyńcą. Oba powody uznała za obraźliwe Minął tydzień, a książę wracał codziennie. Każdego dnia Beatatrix odmawiała mu z nową precyzją. On znajdował kolejne wymówki, by zostać. Pytał o bibliotekę jej ojca, o stan dachu. Ona odpowiadała lodowato, nigdy nie prosząc o pieniądze, nigdy nie wspominając o swoim ubóstwie, choć było ono widoczne w chudych nadgarstkach i sposobie, w jaki oszczędzała drewno na opał. Dziewiątego dnia zastał ją w bibliotece, katalogującej książki ojca przed sprzedażą. Trzymała tom poezji Coopera, ulubiony wolumin jej ojca, i odłożyła go do sterty przeznaczonej na sprzedaż z bolesną precyzją. Książę zapytał, dlaczego sprzedaje książki. Odparła, że sprzedaje to, co może znieść, a zatrzymuje to, czego nie może. To nie jest skomplikowane. W czwartym tygodniu zakład Hallowaya stał się powszechnie znany. Książę celowo rozpuścił wieści, by zdemaskować okrucieństwo rywala. Jednak nie przewidział, że Beatatrix usłyszy o wszystkim od paplającej kuzynki, która przyszła z koszykiem konfitur i złośliwą plotką. Beatatrix podziękowała jej z opanowaniem, które kosztowało ją więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Wieczorem tego samego dnia książę przybył do chaty. Beatatrix przyjęła go przy furtce z lodowatym spokojem. Dwadzieścia gwinei – powiedziała. – To jest moja wartość w księgach White’s. Przyznaję, myślałam, że jestem warta mniej. Książę próbował się tłumaczyć, ale ona nie dała mu szansy. Zażądała, by odszedł, i zrobiła to jako kobieta, która ma dość bycia obiektem rozrywki. Zanim odjechał, książę podjął ostatnią, niewłaściwą próbę. Wyciągnął sakiewkę pełną monet i położył ją na słupku furtki. Powiedział, że to zadośćuczynienie za zakład, który nigdy nie powinien był wymienić jej nazwiska. Beatatrix spojrzała na sakiewkę przez długą chwilę, a potem na niego. Odparła, że wciąż jej nie rozumie. Nie prosiła nikogo o pieniądze przez trzy zimy, nie po to, by udowodnić coś okolicy, ale dlatego, że kobieta, która bierze pieniądze od mężczyzny, który jej nie kocha, sprzedaje coś, czego nie może odkupić. Książę odjechał i nie wracał przez dwa dni. Beatatrix odkryła, że jego nieobecność martwi ją bardziej niż jego wizyty. W międzyczasie Halloway, próbując uratować swój zakład, publicznie upokorzył księcia w klubie. Cassian odpowiedział z zimną precyzją, oświadczając, że zakład już dawno przestał mieć znaczenie, a jego uczucia nie mają nic wspólnego z dwustoma gwineami. Halloway został ośmieszony, a książę natychmiast udał się do chaty Sedwicków. To dach ostatecznie przełamał lody. Książę dowiedział się, że najgorsza burza zniszczyła prowizoryczną łatę, zalewając połowę chaty. Nie wysłał pieniędzy. Nauczył się już, co Beatatrix o nich myśli. Zamiast tego przyjechał o świcie z dwoma stolarzami i furą prawdziwego łupka. Rozpoczął naprawę dachu własnymi rękami, w starym płaszczu, w lodowatym deszczu, robiąc coś, czego nigdy wcześniej nie robił. Beatatrix obudziły odgłosy młotków. Zeszła na dół w najstarszej sukni, z rozpuszczonymi włosami, spodziewając się katastrofy. Znalazła księcia na dachu, mokrego do suchej nitki, kładącego łupek z ponurą determinacją. Jeden ze … Read more