Mój mąż siedział na kanapie i mówił, że czuje się jak żywy trup. Diagnoza brzmiała: ciężka depresja, skłonności samobójcze. Lekarz kazał mi pilnować go jak oka w głowie. Płakałam na szpitalnym…
Jeszcze piętnaście dni temu myślałam, że mam wszystko. Kochającego męża, stabilną firmę ojca i przyszłość pełną planów. Potem Piotr zaczął chudnąć i nie spać po nocach. Odsuwał nietknięte kolacje i powtarzał, że czuje się jak żywy trup. Znałam go osiem lat. Był uosobieniem optymizmu. Kiedy więc pewnego wieczoru powiedział, że czuje ciężar na sercu, a … Read more