Wziąłem notes i zapisałem: „Kamil, czasowe zabezpieczenie, kara, spójne zaplecze”. Potem schowałem papierowy klucz do kieszeni marynarki. Ewa nie chciała stanąć do zdjęcia. Maja ciągnęła mnie do biurka.

Mówiła: „Tato, nie uciekaj mi do kuchni”. Jutro mieli zawieźć mnie do kancelarii. Może to była tylko kopia do rozmowy. Ale wtedy Piotr odwrócił się do Ewy i zasłonił telefon dłonią.
Powiedział: „Spokojnie wracaj do środka”. Ja szepnąłem do Ewy: „Nie kasuj niczego”. Piotr wrócił do słuchawki. Mówił, że teraz zadzwoni do wszystkich.
Ja odpowiedziałem: „Najpierw ja zadzwonię do jednej osoby”. Po rozmowie dopisałem do notesu: „Obecność to niezgoda. Wróćmy do rozmowy jak ludzie”. Ewa odwróciła twarz do szyby.
Do mojego mieszkania wróciliśmy po północy. Prosiłem: „Proszę, nie dzwońcie do Mai”. Zostawiałem ludziom most, po którym sami mieli przejść do wniosku. Palce same chciały napisać odpowiedź.
Napisałem do Roberta krótko, bez próśb o łamanie zasad. Napisałem do Haliny tylko jedno. Wtedy tablet Mai zadzwonił do Ewy. Zadzwonił do mnie.
Ewa powiedziała: „Zadzwonię do niej jeszcze raz”. Była 14:20. Mówiła: „Jadę do zarządcy osiedla”. Listonosz wkładał awiza do skrzynek.
Zarządca jest tylko do 16:00, a system może nadpisać bramę po 18:00. Nie przyjechałem do nich. Zapytałem: „Czy może pan zachować zapis do wyjaśnienia? ”.
Do administracji wszedłem 10 minut później. Powiedziałem: „Proszę o zabezpieczenie fragmentu, zanim system go nadpisze. Mogło dojść do nadużycia moich danych majątkowych”. Odpisałem z mojego telefonu do Piotra.
Ewa weszła do domu na 10 minut. Piotr szedł za nią aż do furtki. Pojechała do Pawła, do pokoju z rozkładaną kanapą i biurkiem jego syna. Kamil zadzwonił do mnie dopiero po 20:00.
W tej sprawie wszyscy nauczyli się obchodzić najważniejsze słowa, dopóki same nie stawały na środku pokoju. W rodzinie Prawda i Plotka mają te same nogi. Zadzwonił do Ewy, nie do mnie. Nie odpisałem do niego.
Napisałem do Ewy. Oddzwoniłem tylko do Mai. Zapytałem: „Mogę kiedyś przyjść do twojego mieszkania? Tym razem nie pod klatkę, tylko pod same drzwi mieszkania”.
Powiedział: „koniec dostępu do mieszkania. Do mojego podpisu, mojego progu i mojego milczenia”. Ewa z Mają nie wróciły do tego domu. On mówi, że nie ma do czego wracać.
Ma do czego wracać, tylko nie do mojego podpisu. Prawo do reprezentowania dużych transakcji. W niedzielę Maja przyszła do mnie z Ewą. Mówiła: „Ten biały jest do mieszkania mamy.
Nie po to, żeby codziennie do niej zaglądać. Nie do drzwi, do notesu”. Otworzyłem notes na pustej stronie.


