Do hotelu. O pokoju, w którym uczyła się do matury. Do kancelarii Jadwigi jechałem prawie 40 minut. Poprosiłem ją do tańca.

Aż do dnia, kiedy zapomniała w domu teczki z dokumentami. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w stronę Karkonoszy. Potem przyciągnął ją do siebie i pocałował. Położyłem teczkę na siedzeniu pasażera, zawróciłem i pojechałem do domu.
Następnego dnia spakowała walizki i wyjechała do Waldemara. Następnego dnia pojechałem do Jadwigi. Jadwiga dotarła nawet do papierów sprzed naszego ślubu. Dostaniesz prawie 400 000 złotych i swoją część wspólnych środków.
Ostatecznie Grażyna dostała około 400 000 zł. Przyjechała do mnie któregoś popołudnia. Po rozmowie z córką pojechałem prosto do Jadwigi. 1200 zł na wkład własny do mieszkania, 80 000 na otwarcie salonu, kilka przelewów na remont, sprzęt i samochód.
Wkład do mieszkania sąd może uznać za darowiznę. zaczęła liczyć na kalkulatorze około 320 000 zł. Z odsetkami roszczenie może zbliżyć się do 350 000, ale nie obiecuję, że sąd uzna wszystko. Następnego ranka pojechałem do Agnieszki.
Nie zaprosiła mnie do środka od razu. Wezwanie do zwrotu pożyczek. 350 000. Pójdę do sądu.
Masz do tego prawo. Rano robiłem sobie kawę, otwierałem gazetę i przez kilkanaście minut patrzyłem na te same zdania, nie rozumiejąc ani słowa. Wpuściłem ich do środka. Pan przychodził wcześniej do szkoły i przygotowywał mnie osobno.
Potem wróciłem do salonu i otworzyłem kartkę. Staszek, przyjedź do mnie. Nie należy do niego. Należy do spółki deweloperskiej i jest obciążone kredytem.
Grażyna wpłaciła do jego firmy około 250 000 zł. A do tego podpisała poręczenie zobowiązań hotelu do 300 000 zł. Wpuściłem ją do środka. Mieszkanie nie należy do niego.
Grażyna przez kilka dni do mnie nie dzwoniła. 250 000 zł z pieniędzy po rozwodzie zniknęło w hotelowych długach. Kredyt na 100 000 nadal musiała spłacać, a bank przypomniał jej również o poręczeniu. Do zapłaty mogło przypaść jej kolejne kilkaset tysięcy.
Przyjechał do mnie późnym wieczorem. Lokal należy do dewelopera. Łączne zobowiązania firmy wynosiły około 2 milionów 400 000 zł. Do kancelarii Jadwigi przyjechałem kwadrans przed 11:00.
Do gabinetu weszły obie. Do którego domu? Do tego, który chciałaś sprzedać, żeby ratować Waldemara? Prawie 300 000.
Nawet teraz wracała do tego samego, do mojego domu. Grażyna odwróciła się do niej gwałtownie. Jadwiga ma kontakt do specjalisty od restrukturyzacji zadłużenia. Nie dlatego, że chciałem do niej wrócić.
Wiedziałem do czego zmierza. Łzy napłynęły jej do oczu. Nie wróciliśmy do dawnej bliskości.
Agnieszka nie wchodziła już do domu bez płukania.


