L May spojrzała na telefon w swojej dłoni, a potem na talerze z porcelaną, które trzymała w drugiej. Jeszcze sekundę temu przyciskała go do ucha. Ktoś krzyknął po drugiej stronie linii – krzyk, który mógł być skierowany do niej albo do kogoś przy długim stole w centrum sali.

„Babciu, jestem w pracy, nie martw się, zaraz do ciebie oddzwonię


