To miał być zwykły wieczór po pracy. Ale kiedy wróciłam do mieszkania Itana, usłyszałam od niego słowa, których nigdy nie zapomnę: „Mia, musimy porozmawiać o Twojej przyszłości w tej firmie.” W…

To miał być zwykły wieczór po pracy. Ale kiedy wróciłam do mieszkania Itana, usłyszałam od niego słowa, których nigdy nie zapomnę: „Mia, musimy porozmawiać o Twojej przyszłości w tej firmie.” W...

Kiedy wróciłam do mieszkania Itana, wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Chwilę wcześniej całowałam mężczyznę, który nie tylko był moim szefem w najważniejszej agencji PR w mieście, ale też człowiekiem, którego nienawidziłam, odkąd tylko objął to stanowisko. A teraz siedziałam na jego kanapie, czując, że grunt usuwa mi się spod nóg. Wszedł do salonu z dwoma kieliszkami wina.

Thumbnail

Podał mi jeden, a ja wzięłam go drżącymi rękami. Uśmiechnął się, ale w jego oczach widziałam, że też jest poruszony. – Nie wiem, co to było – powiedziałam cicho. – Ja też nie – odparł.

– Ale wiem, że chcę to powtórzyć. Pociągnęłam długi łyk wina, żeby uspokoić serce. Myślałam o ostatnich miesiącach, o wszystkich awanturach w pracy, o tym, jak potrafił wyprowadzić mnie z równowagi jednym spojrzeniem. A teraz siedział tuż obok mnie i patrzył tak, jakby widział mnie naprawdę.

– Mia – powiedział, odkładając kieliszek. – Ja nie żartuję. Od kiedy cię poznałem, nie potrafię myśleć o nikim innym. – To szaleństwo – wyszeptałam.

– Wiem. Ale nie obchodzi mnie to. Spojrzałam na niego. W tym momencie nie był już moim szefem, ale zwykłym mężczyzną, który mówił mi coś, co wywracało mój świat do góry nogami.

Wiedziałam, że to nie może się dobrze skończyć. Ale kiedy nachylił się do mnie, wstałam i po raz drugi pocałowałam go sama. Rozmawialiśmy do późna. Opowiedział mi o sobie, o tym, że od lat prowadzi tę firmę sam, bo ojciec nie żyje, a matka wybrała karierę za granicą.

Miało to być zwykłe wyznanie, ale poczułam, że coś między nami staje się coraz głębsze. Zanim się zorientowałam, zegar wskazywał trzecią w nocy. – Może powinieneś odpocząć – powiedziałam, wstając. – Zostań – poprosił.

Ale ja nie mogłam zostać. Zbyt wiele było do przemyślenia. Wyszłam, a on odprowadził mnie do drzwi. W progu wziął moją twarz w dłonie.

– Zobaczymy się jutro – powiedział cicho. I zamknął drzwi, zostawiając mnie samą z myślami. Następnego dnia rano nie mogłam skupić się na niczym. W pracy unikałam jego gabinetu, ale to było trudne, zwłaszcza gdy po południu wysłał mi wiadomość: „Zapraszam cię na kolację.

W piątek o siódmej. Mam coś do omówienia. ”

Przeczytałam to pięć razy. Wiedziałam, że to głupota, że to zbyt ryzykowne, ale odpowiedziałam: „Przyjdę.

W piątek wieczorem ubrałam się w czarną sukienkę, którą od dawna miałam schowaną na specjalną okazję. Kiedy stanął przed moimi drzwiami, serce waliło mi jak szalone. Wyglądał obłędnie w garniturze. – Jesteś piękna – powiedział, podając mi kwiaty.

Zaśmiałam się nerwowo. – Ty też nie wyglądasz najgorzej. Zaprowadził mnie do eleganckiej restauracji, gdzie zarezerwował stolik w kącie. Zamówiliśmy wino, a ja starałam się zachowywać naturalnie, chociaż między nami iskrzyło.

Rozmawialiśmy o wszystkim – o naszych planach, o tym, jak wyglądało nasze życie zanim się poznaliśmy. Przy deserze wziął mnie za rękę. – Mia, wiem, że to skomplikowane. Ale nie chcę tego udawać.

Coś do ciebie czuję. To coś więcej niż tylko pociąg. Spojrzałam w jego błękitne oczy i poczułam, że tonę. Chciałam mu powiedzieć, że też to czuję, ale w głowie dźwięczał mi głos rozsądku.

– To nie ma prawa działać – wyszeptałam. – A kto powiedział, że ma być łatwo? – spytał. – Itan, jesteś moim szefem.

Ludzie się dowiedzą. Moja kariera legnie w gruzach. – A jeśli nikt się nie dowie? – odpowiedział spokojnie.

– Możemy być dyskretni. Dopóki nie zdecydujemy, co z tym zrobić. Przez moment wahałam się. Ale potem pomyślałam o wszystkich nocach, kiedy nie mogłam przestać o nim myśleć.

O tym, jak bardzo chciałam go wtedy i w ogóle. – Dobrze – powiedziałam. – Ale jeśli to się ma udać, musimy ustalić zasady. Uśmiechnął się, a mnie serce rosło.

– Zgoda. Więc ustaliliśmy zasady. Żadnych rozmów o pracy. Żadnych wyznań przed ludźmi.

I przede wszystkim – nikt nie może się dowiedzieć. To miało być nasze. Przez kilka tygodni spotykaliśmy się potajemnie. Czasem u mnie, czasem u niego.

To było ekscytujące i przerażające zarazem. Ale za każdym razem, gdy się widzieliśmy, czułam, że tonę jeszcze bardziej. Wszystko runęło, kiedy do biura przyszła nowa pracownica – Wiktoria. Była bystra, elegancka i od razu zwróciła uwagę Itana.

Widziałam, jak na nią patrzy, i poczułam ukłucie zazdrości. – To tylko koleżanka – zapewniał mnie. – Niepotrzebnie się denerwujesz. Ale ja widziałam to, co on próbował ukryć.

Wiktoria wciąż kręciła się wokół niego, a on nie odsuwał się tak, jak powinien. Pewnego wieczoru, po kolejnej imprezie firmowej, zobaczyłam ich razem. Rozmawiali przy barze, śmiali się, a ona dotknęła jego ramienia. Wtedy wiedziałam, że to koniec.

– Co się dzieje? – zapytał, gdy wyszliśmy z imprezy. – Nic – odpowiedziałam chłodno. – Po prostu zmęczyłam się tym kłamstwem.

– Mia, to nie to, o czym myślisz. Wiktoria to tylko… – Tylko co? – przerwałam.

– Widziałam, jak na nią patrzysz. Widziałam, jak ona na ciebie patrzy. Chyba powinnam się cieszyć, że znalazłeś kogoś, kto pasuje do twojego świata. Słowa te wypowiedziałam, czując, jakbym wbijała sobie nóż w serce.

A on nie zaprzeczył. – To nie tak – powiedział w końcu. – Ale może masz rację. Może potrzebuję kogoś, kto będzie częścią tego świata, a nie tylko tego sekretu.

Wtedy zrozumiałam, że to już koniec. Wróciliśmy do domu w ciszy. On poszedł do łóżka, a ja siedziałam w salonie sama, czując, że zrobiło mi się zimno. Rano spakowałam swoje rzeczy.

Zanim wyszedł, zostawiłam mu list. „Zasłużyłeś na kogoś, kto nie będzie musiał się ukrywać. Ja nie chcę być częścią twojego świata, jeśli mam być tylko sekretem. Żegnaj.

I wyszłam. Nie oglądając się za siebie. Zaczęłam szukać nowej pracy. Było ciężko, ale po trzech miesiącach udało mi się.

Mała agencja, która doceniła mnie za to, kim jestem, a nie za to, czyim jestem sekretem. Pewnego dnia wpadłam na Itana w kawiarni. Stał przy drzwiach, trzymając w ręce białego goździka. Spojrzał na mnie tak, że serce mi zamarło.

– Mia – powiedział. – Przepraszam. – Nie musisz – odpowiedziałam. – Muszę.

Zachowałem się jak tchórz. Myślałem, że potrzebuję kogoś, kto będzie pasował do mojego świata, ale prawda jest taka, że to ja chciałem pasować do twojego. Tylko bałem się to przyznać. Zatrzymałam się.

W jego oczach zobaczyłam to, co widziałam na początku – szczerość, która stopiła mój lód. – Co więc chcesz zrobić? – spytałam. – Chcę spróbować jeszcze raz.

Tym razem bez sekretów. Jeśli chcesz. Popatrzyłam na niego. Potem na goździka, który wyciągnął w moją stronę.

– A co z firmą? – zapytałam. – Zrezygnuję, jeśli trzeba. Co do cholery, Mia.

Możesz mi zabrać stanowisko, ale nie możesz mi zabrać siebie. Uśmiechnęłam się, czując, że wraca nadzieja. – Jesteś niemożliwy. – Wiem.

I nie zamierzam się zmieniać. Wzięłam goździka i pozwoliłam, by go wziął moją rękę. Tym razem zamierzaliśmy zrobić to dobrze. I zrobiliśmy.

Zaczęliśmy od nowa, tym razem bez ukrywania się. Ludzie w biurze gawędzili, ale nie obchodziło nas to. Byliśmy razem. I to wystarczało.

Ostatecznie Itan zrezygnował z pozycji dyrektora, a ja przeszłam do innej firmy. Dużo rozmawialiśmy o tym, co to dla nas znaczy, i w końcu pozwoliliśmy sobie być po prostu sobą. Wieczorami spacerowaliśmy po mieście, trzymając się za ręce, a ja za każdym razem czułam ten sam dreszcz, co pierwszego dnia. – Kocham cię, Mia – powiedział pewnego wieczoru.

A ja, patrząc w jego oczy, wiedziałam, że to samo czuję. – Ja ciebie też. To nie było łatwe. Ale najważniejsze, że było prawdziwe.

Wieczorem siedzieliśmy na balkonie jego mieszkania, patrząc na miasto. Wziął moją dłoń i splótł nasze palce. – Wiesz, że mógłbym na to patrzeć wiecznie? – zapytał.

– Na miasto? – zaśmiałam się. – Na ciebie – powiedział. – I na to, jak bardzo się zmieniłem.

Wszystko dzięki tobie. Przytuliłam się do niego. Czułam, że wszystko, co było złe, było potrzebne, by doprowadzić mnie do tego momentu. I że to jest dokładnie tam, gdzie powinnam być.

I tak już zostało.