Kiedy wieczorem zadzwoniłem do niego, żeby tylko powiedzieć, że wszystko załatwione, usłyszałem w jego głosie coś, czego nie znałem. „Masz teraz pilniejsze sprawy, Zbyszek, nie zawracaj sobie…

Kiedy wieczorem zadzwoniłem do niego, żeby tylko powiedzieć, że wszystko załatwione, usłyszałem w jego głosie coś, czego nie znałem. „Masz teraz pilniejsze sprawy, Zbyszek, nie zawracaj sobie...

Wsiadłem do samochodu i ruszyłem do domu, do tego mieszkania, które znałem od lat. Ta działka nad jeziorem nigdy nie była dla mnie miejscem do codziennego życia. Miałem tam tylko od czasu do czasu zaglądać i sprawdzać, czy wszystko w porządku. Droga była znajoma aż do bólu.

Thumbnail

Te same zakręty, te same odcinki między lasami, gdzie asfalt robił się węższy i jakby starszy. Kiedy skręciłem na piaszczystą drogę prowadzącą do działki, poczułem to charakterystyczne ściskanie gdzieś pod żebrami. Zadzwoniłem do Czesława tego wieczoru, tak po prostu. On zawsze mówił do mnie Zbyszek.

Od czasu do czasu odpowiedziałem, ale rozmowa jakoś nie kleiła się. Czułem, że zbliżamy się do granicy, której lepiej nie przekraczać. Po kilku dniach zdecydowałem się pojechać na miejsce, żeby zobaczyć, co tam zostało. Wysiadłem z samochodu, podszedłem do schodków, świeże powietrze weszło do środka i od razu zrobiło się lżej.

Wróciłem do środka, zrobiłem kawę i wyniosłem ją na pomost. Patrzyłem na wodę, myśląc o tym wszystkim bez słów. Potem nadeszła pora, kiedy trzeba było podjąć decyzję. Może nie taką, która rozwiąże wszystko, ale taką, która sprawi, że ruszę do przodu, nawet jeśli nie wiem dokładnie dokąd.

Wstałem, podszedłem do okna i spojrzałem na ciemniejące podwórko. Wyszedłem na zewnątrz, a potem wróciłem do środka. Zamknąłem laptopa powoli i wtedy dotarło do mnie w pełni. To, co miało się wydarzyć, nie było już tylko myślą.

Załatwiłem to przez telefon, a potem pojechałem na komisariat. Tam usiadłem naprzeciwko funkcjonariusza i po raz pierwszy powiedziałem głośno wszystko, co wcześniej tylko nosiłem w sobie. Wróciłem do domu późnym popołudniem, a w głowie wciąż miałem pytania, które nie dawały spokoju. Kiedy w końcu zamknąłem za sobą drzwi i usiadłem przy stole, wiedziałem, że coś się skończyło.

Ale to, co przychodziło teraz, dopiero się zaczynało.