Zmusiła się do głębokiego oddechu, żeby nie stracić profesjonalizmu. To była tylko kolejna prezentacja, kolejny klient. Nic więcej. Nathaniel zatoczył się o krok do tyłu, gdy tylko zobaczył ją w drzwiach windy.

Madison weszła do środka, przyciskając się do tylnej ściany, a on podążył za nią, jego spojrzenie intensywne, przykuwające ją do miejsca. Skinęła głową, ogłaszając ich przybycie do holu, ale serce biło jej jak szalone. Minął tydzień od ich ostatniego spotkania. Tydzień, odkąd zakończyła wszystko między nimi.
A teraz stał przed nią, z tym samym pragnieniem w oczach, jakby nic się nie zmieniło. – Madison – powiedział cicho, a jego głos był jak dotyk. – Nathaniel – odpowiedziała, starając się brzmieć obojętnie. – Jesteśmy tu, żeby omówić fuzję.
Skinął głową, ale nie spuszczał z niej wzroku. Usiedli naprzeciwko siebie w sali konferencyjnej, a Madison starała się skupić na notatkach. Nathaniel przesunął kubek kawy po stole, a jego kciuk zatrzymał się na krawędzi, gdy się odezwał. – Chcę omówić coś jeszcze.
– To może poczekać. – Nie może. Madison podniosła wzrok, czując, jak napięcie rośnie. Nathaniel nachylił się do przodu.
– To dotyczy wiadomości, którą wysłałem trzy miesiące temu. Tej, na którą nigdy nie odpowiedziałaś. Zamarła. Ta wiadomość.
Słowa, które wypaliła, kiedy zobaczyła go z Victorią na gali. Słowa, które przeklinała w duchu co noc, przez tydzień. – To było dawno temu – powiedziała cicho, ale jej głos się załamał. – Dla mnie nie – odparł.
– I myślę, że dla ciebie też nie. Zanim zdążyła odpowiedzieć, drzwi się otworzyły. Victoria weszła do środka, niosąc teczkę, i zatrzymała się na widok ich dłoni – które, nieświadomie, prawie się dotykały. Uśmiechnęła się, ale to uśmiech nie sięgnął jej oczu.
– Nathaniel, Madison. Nie spodziewałam się, że oboje spotkacie się tak wcześnie. – Madison poprowadzi prezentację – powiedział Nathaniel, odsuwając się. – Doskonale – rzuciła Victoria, siadając po drugiej stronie stołu.
– W takim razie zaczynajmy. Madison wzięła się w garść, przeszła do flick, ale każdym słowem czuła na sobie jego wzrok. Pod koniec prezentacji Victoria zamknęła laptopa. – Efektywnie, ale bez dwóch zdań brakowało ci trochę pary w danych finansowych.
Spodziewam się, że do jutra je poprawisz. – Oczywiście. Victoria wstała, rzucając jeszcze jedno kpiące spojrzenie w stronę Nathaniela. – Nathaniel, do zobaczenia wieczorem.
Wyszła, zostawiając po sobie ciężkie powietrze. Nathaniel zamknął drzwi. – Madison, musimy porozmawiać. – Porozmawiać?
Nathan, widziałam cię z nią. Widziałam, jak całujesz ją przy wejściu. – To było jedno zdjęcie, które zrobił nieodpowiedni moment – powiedział, krzyżując ręce. – Jesteśmy tylko partnerami w interesach.
– Tak, jasne – prychnęła, odwracając się do okna. – Tylko partnerzy, którzy całują się na imprezach. Zapadła cisza. Nathaniel podszedł bliżej, jego głos był teraz cichy.
– Przysięgam na wszystko, że to nic nie znaczyło. To była pomyłka. Ale ty nie chciałaś dać mi szansy, żeby to wyjaśnić. Madison nie odpowiedziała.
Zbyt wiele sprzecznych emocji kotłowało się w jej głowie. W końcu wzięła oddech. – Potrzebuję czasu. – Daj mi go.
Zanim mogła cokolwiek powiedzieć, weszła asystentka, informując o pilnym połączeniu dla Nathaniela. Nathaniel rzucił Madison przepraszające spojrzenie. – Muszę lecieć. Ale porozmawiamy jeszcze.
Wyszedł, a Madison stała nieruchomo. Wiedziała, że nie powinna czuć tak wiele po tym wszystkim. A jednak czuła. Tego wieczoru Madison nie mogła się skupić.
Ta rozmowa ciągle wracała, mieszała się ze wspomnieniami ich wspólnych poranków, jego dłoni na jej policzku, jego szeptu: „Chodź ze mną do domu“. Teraz to wszystko wydawało się tak odległe. Potem przyszła wiadomość. Na skrzynkę mailową Nathaniela.
Spojrzała na temat: „NAGLĄCE – transfer funduszy wstrzymany”. Madison otworzyła wiadomość i zamarła. Konto firmowe Nathaniela straciło milion dolarów. Pojedyncza transakcja, która nie pasowała do żadnego z zatwierdzonych projektów.
Przelew wykonano z uprawnień Madison, czyli z jej zalogowanego konta. – To niemożliwe – wyszeptała, wpatrując się w ekran. Zadzwoniła do Nathaniela. – Madison?
Co się stało? – Muszę cię natychmiast zobaczyć. Nie mów o tym nikomu. Nathaniel przyjechał do jej mieszkania w ciągu 20 minut, wciąż w ubraniach z pracy, jego twarz była napięta.
– Co się dzieje? Madison pokazała mu ekran. Nathaniel czytał, powoli, a potem spojrzał na nią ze zdziwieniem. – To twoje zalogowanie.
– Nie zrobiłam tego – odparła. – Nie mam pojęcia, skąd się to wzięło. – Nathaniel przeszedł po pokoju, pocierając czoło. – Ktoś to zrobił z twojego konta.
Madison, muszę powiadomić radę nadzorczą. – I powiedzą, że to ja. – A jeśli to nie ty, to… kto? – Spojrzał na nią.
– Mój system bezpieczeństwa jest nie do złamania. Chyba że ktoś z wewnątrz. – Co chcesz przez to powiedzieć? – Że ktoś z mojego zespołu mógł to zaplanować, żeby obciążyć ciebie.
Madison oparła się o ścianę. Myśli pędziły. – Victorii. Ona wiedziała o moim dostępie do dokumentów.
Była przy mnie, gdy ustawiałam transakcję testową w zeszłym tygodniu. Nathaniel zatrzymał się. – Victoria? Ona… nie.
To nie w jej stylu. – Naprawdę? Widziałeś, jak się uśmiechała, gdy wspomniała o twoim wieczornym spotkaniu. Ona cię nienawidzi, Nathaniel.
Albo chce cię zniszczyć. – To poważne oskarżenie. – I dlatego nie możemy go rzucić ot tak. Musimy zdobyć twarde dowody.
Nathaniel usiadł naprzeciwko niej. Jego głos złagodniał. – Madison, jeśli to Victoria, musimy rozważyć, co jesteś gotowa zrobić. Odwzajemniła jego spojrzenie.
– Wszystko, żeby udowodnić, że to nie ja. I żeby cię chronić. Potem Madison wstała. – Idę do domu.
Muszę przemyśleć to wszystko. Nathaniel skinął głową, wstając. – Ja zostanę, żeby sprawdzić logi. Jeśli ktoś manipulował systemem, coś zostawi.
Madison wyszła, z ciężarem w piersi. Noc minęła bez snu. Rano wiadomość od Nathaniela: „Mamy trop. Dzwonię o 9”.
O 9 usiedli w biurze Nathaniela, przed monitorem. – Popatrz na to. – Nataniel wskazał na logi dostępu. – Ktoś o 2:14 wprowadził polecenie przelewu z twojego loginu.
Ale IP pochodzi z wewnętrznego serwera, dokładnie z pokoju serwerowni, który jest zamykany o 20. – Czyli ktoś miał klucz. – Tylko ja, główny administrator i szef ochrony. A także… – zawahał się.
– Victoria? – dokończyła Madison. Nathaniel skinął głową. – Ma uprawnienia do serwerowni.
Ale potrzebujemy więcej niż adres IP. Madison pochyliła się. – Potrzebujesz nagrania z monitoringu. – Mam – odparł, odsuwając się od ekranu.
– Z korytarza prowadzącego do serwerowni. Ale nagranie z tamtej nocy zniknęło. – Zniknęło? Jak?
– Nadpisał je ktoś z uprawnieniami administratora o 2:20. Madison poczuła, jak robi jej się zimno. – Nathaniel, to poważne. Jeśli ktoś jest w stanie to zrobić, to znaczy, że ma dostęp do wszystkiego.
– Wiem. – Odwrócił się do niej. – I dlatego chcę, żebyś wiedziała, że ci ufam. Bez względu na to, co mówi rada.
Przytuliła go, a on przyciągnął ją mocno. W tym objęciu na chwilę zapomniała o całym chaosie. Ale tylko na chwilę. – Co teraz?
– Musimy postawić pułapkę. Jeśli Victoria to zrobiła, będzie chciała powtórzyć. Damy jej okazję. Madison odsunęła się.
– To niebezpieczne. – Wiem. Ale zabezpieczę wszystko, co możliwe. Zaufaj mi.
Zaufała. Przez kolejne dwa dni pracowali razem, udając, że wszystko jest w porządku. Nathaniel celowo zostawił otwarte pewne luki. Madison udawała, że odchodzi wcześniej, ale zostawała ukryta w biurze, obserwując monitor.
Trzeciej nocy coś się wydarzyło. O 1:49 ktoś zalogował się na konto Nathaniela. Madison natychmiast go powiadomiła. Razem wbiegli na korytarz serwerowni.
Drzwi były uchylone. Wewnątrz stała Victoria, z laptopem w ręku, wyglądająca na zaskoczoną. – Co ty tu robisz? – zapytał Nathaniel.
Victoria trzepnęła laptopa, ale Madison zdążyła dostrzec ekran logowania. – To nie to, o czym myślisz – powiedziała, cofając się krok. – Naprawdę? – Madison wskazała na ekran.
– Bo widzę, że używasz mojego loginu, żeby wysłać kolejny przelew. Victoria zamarła. – Nie wiem, o czym mówisz. Nathaniel wyciągnął telefon.
– Mam nagranie z ukrytej kamery, którą Madison zainstalowała tutaj dwa dni temu. Chcesz obejrzeć? Victoria rzuciła laptopa i spróbowała wybiec. Nathaniel zastąpił jej drogę.
– Nie wyjdziesz stąd, dopóki nie przyjadą prawnicy. Madison stała z boku, z drżącymi rękami. Patrzyła, jak Victoria siedzi na krześle, twarz jej drga. W końcu Victoria się przyznała.
– Zrobiłam to, bo chciałam, żeby Nathaniel cierpiał. Przez to, co zrobił mojej rodzinie. Przejęcie ich firmy zrujnowało życie mojego ojca. Nathaniel wyglądał na wstrząśniętego.
– Przejąłem firmę legalnie, nie było żadnego oszustwa. – Legalnie? Prawnicy twoich ludzi przekonali sędziego łapówkami. Ojciec miał zawał, bo stracił wszystko.
Madison wtrąciła się:
– To dlatego od początku mnie atakowałaś? Bo myślałaś, że mam z tym coś wspólnego? – Ty byłaś tylko środkiem, Madison. Niewinną figurą, którą można było poświęcić.
Sprawa trafiła do sądu. Victoria została oskarżona o oszustwa finansowe i manipulację dowodami. Madison została oczyszczona z zarzutów. Jej reputacja w firmie została przywrócona.
Kilka tygodni po rozprawie Madison siedziała z Nathanielsem w jego biurze. Przez okno widziała wieżowce. – To było naprawdę przerażające – powiedziała cicho. – Wiem.
– Nathaniel wziął jej rękę. – Ale przeszłaś przez to z godnością. – Przeszliśmy. Uśmiechnęła się.
Nathaniel spojrzał na nią z powagą. – Madison, wiem, że to nie był najlepszy czas. Ale przez te tygodnie zdałem sobie sprawę, że nie chcę cię stracić. I nie chodzi o to, co się stało.
Chodzi o to, że jesteś przy mnie, nawet gdy wszystko się wali. Madison ścisnęła jego dłoń. – Jestem tutaj, Nathaniel. – Zostań ze mną.
Na dłużej. Przytuliła go, a on przygarnął ją mocno, jakby bał się, że zniknie. – Zostanę. Wieczorem, wychodząc z biura, Madison zabrała swoje rzeczy.
Nathaniel odprowadził ją do windy. Ostatnie spojrzenie wymienili, zanim drzwi się zamknęły. Madison uśmiechnęła się do siebie.
Czuła, że w końcu zaczyna się nowy rozdział.


